Każdy z nas miał kiedyś w życiu ten moment, w którym telefon zaczyna dzwonić w najmniej odpowiednim momencie. Czasem ignorujemy nieznane numery, czasem odbieramy, żeby się dowiedzieć, kto do nas dzwoni. Ale co, jeśli jeden przypadkowy telefon mógłby oznaczać wyrok śmierci? Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o „Dzwonku śmierci”, traktowałem to jak miejski mit, jakiś internetowy żart rozsiewany po grupach na Facebooku. Jednak to, co się wydarzyło później, zmieniło moje spojrzenie na tę całą historię na zawsze.
Wszystko zaczęło się niewinnie. Przez kilka dni w pracy słyszałem, jak koledzy rozmawiają o dziwnym numerze telefonu rozpowszechniającym się w lokalnym radiu – ktoś włożył gdzieś nagranie, a ludzie zaczęli o tym gadać. Numer zaczynał się od +48, więc był polski. Podobno każdy, kto odbierze połączenie z tego numeru, umiera w ciągu 24 godzin. Jak? Nie wiadomo. Czasami – zawał, czasami tajemniczy wypadek, a innym razem samobójstwo. Dziwne było to, że nikt nigdy nie wiedział, kto jest po drugiej stronie.
Początkowo myślałem, że to kolejna internetowa bzdura, z którą można się pośmiać na przerwie. Jednak pewnego dnia, wracając wieczorem do domu, mój telefon zaczął dzwonić. Na wyświetlaczu pojawił się numer, który natychmiast mnie sparaliżował: „+48 666 777 888”. To był ten numer – „Dzwonek śmierci”. Serce zabiło mocniej, poczułem chłód przeszywający całe ciało. Przez chwilę zastanawiałem się, czy odebrać, czy rzucić telefon w kąt i udawać, że nie słyszałem. Połączenie milczało – tylko cichy szum, jakbym słyszał oddech za moment mający nade mną zapanować.
Nie odebrałem.
Tego wieczoru śniły mi się obrazy ludzi, których znałem, przewracających się nagle i bez wyraźnego powodu. Słyszałem, jak dzwoni telefon, a zaraz potem krzyk rozdzierający ciszę. Następnego dnia w pracy dowiedziałem się, że kolega ze starszego piętra zmarł na zawał, choć nie miał wcześniej żadnych problemów ze zdrowiem. Zapytany o to, czy ostatnio coś się działo, powiedział, że kilka godzin przed śmiercią jego telefon zadzwonił z numeru, którego nie zna ani nie zapamiętał. Z początku traktowałem to jak zbieżność.
Niestety, zbieżności wtedy się mnożyły. W ciągu trzech kolejnych dni dowiedziałem się o jeszcze trzech podobnych przypadkach. Wszyscy mieli jedno wspólne: odebrali telefon z numeru „Dzwonek śmierci”. W Internecie krążyły wtedy nieoficjalne listy numerów i nagrania głosów, które mówiły coś w niezrozumiałym języku albo były zupełnie niezrozumiałe – jakby przekleństwo wyszeptane przez zupełnie inną rzeczywistość.
Ciekawość zwiodła mnie do eksperymentu, który dziś uważam za jeden z największych błędów w moim życiu. Postanowiłem oddzwonić na ten numer, mając nadzieję, że to zwykły numer, a cała historia to tylko wymysł ludzi. Telefon jednak natychmiast odebrała kobieta – jej głos był zimny, monotematyczny, jakby mówiła z oddali lub zza grobu. „Dzwonek… ty… już…” – usłyszałem ledwie wyduszone słowa, po czym połączenie zostało zerwane.
Od tamtej pory minęła doba, a ja wciąż siedzę przy komputerze, drżąc na każdy dźwięk, bo wiem, że czas ucieka. Telefon milczy, lecz mam wrażenie, że zaraz zadzwoni – i wtedy spotka mnie to samo, co spotkało tych wszystkich ludzi. W końcu zrozumiałem, dlaczego nikt nie chce o tym rozmawiać na głos. „Dzwonek śmierci” to nie zwykły numer. To przekleństwo, które ktoś wrzucił w świat, by zabić każdą ciekawską duszę.
Piszę to teraz, bo wiem, że może to być mój ostatni tekst. Gdy skończę, mój telefon może się znów odezwać.
Jeśli kiedykolwiek zobaczysz na wyświetlaczu numer „+48 666 777 888”, zignoruj go. Nie odbieraj. Bo ten dzwonek nie jest zwykłym dzwonkiem. To znak, że czas twojej historii się skończył.
