Wielu fanów animacji wie, że w latach 90. telewizja rządziła się swoimi prawami, a za kulisami produkcji często czaiły się sekretne, niedostępne odcinki, które nigdy nie ujrzały światła dziennego. Zwłaszcza w przypadku kultowych seriali takich jak The Simpsons czy Looney Tunes, krążyły mroczne opowieści o zakazanych materiałach, które z jakiś powodów zostały zakopane przez studia. Jedną z najdziwniejszych i najbardziej przerażających jest legenda o odcinku łączącym świat Królika Bugsa i Springfield – „Dead Bart”.
Historia tego zaginionego materiału zaczyna się od anonimowego wpisu na jednym z internetowych forów poświęconych retro-animacji, które eksplodowało pod wpływem użytkownika twierdzącego, że zobaczył ten odcinek na tajnym pokazie wewnętrznym w wytwórni. Opis, który zamieścił, był na tyle szczegółowy i osobliwy, że zaczął krążyć poza wąskim kręgiem pasjonatów. Według relacji – „Dead Bart” miał być eksperymentalnym crossoverem, w którym postać z The Simpsons pojawia się w surrealistycznym świecie Królika Bugsa, lecz film zmieniał się w coś niepokojącego i złowieszczego.
Pierwsze sceny odcinka przedstawiały typowy slapstickowy humor: Bart śmigał po łące u boku Bugsa, robiąc psikusy postaciom Looney Tunes. Wszystko wyglądało znajomo i przyjemnie, aż do momentu, gdy animacja zaczęła się gwałtownie zmieniać. Kolory zastygały, a linie rysunku stawały się nieregularne i drżące. Muzyka z lekka przycichała, dając miejsce nienaturalnemu szumowi, przypominającemu zakłócenia taśmy. Nagle, zamiast typowego humoru, na ekranie pojawił się widok zrujnowanego Springfield, gdzie dom Simpsów był czarny i spękany, a w oknach migotały czerwone światła.

Clou odcinka to moment, w którym Bart pojawia się… martwy. Leży na ziemi, twarz wykrzywiona w niemal nieludzkim grymasie bólu, a jego oczy są białe i puste. Królik Bugs nudzi się, obserwując tę scenę bez żadnego wyrazu. Czas mija w zawieszeniu, a kamera przesuwa się powoli po postaciach, które zaczynają się topić i rozmazywać jak w zniekształconym odbiciu. Komentarzy i dialogów praktycznie nie ma – zamiast tego w tle słychać niskie szepty, jakby zza kurtyny rzeczywistości.
Według relacji tego forumowicza, animacja kończy się na długiej scenie, gdzie znikąd pojawia się napis na ekranie: „ONI TO WIDZIELI. A TY?” i ekran gwałtownie gaśnie. Po tym wszystkim zapada cisza. Zestresowani pracownicy studia uznali, że odcinek jest zbyt przerażający i nie ma miejsca w rodzinnej rozrywce. „Dead Bart” nigdy nie został wypuszczony publicznie, a ponoć nawet wszystkie kopie zostały zniszczone.
Oczywiście nie brakuje sceptyków, którzy twierdzą, że to tylko miejska legenda albo hoax wymyślony przez fanów. Jednak wśród osób blisko związanych z branżą krążą plotki o dziwnych zdarzeniach związanych z tym materiałem: pracownicy ponoć doświadczali nagłych zawrotów głowy, kaca psychicznego czy niepokojących snów po pokazach testowych. Niektóre kanały nigdy nie nadawały tego odcinka nawet testowo, co jest w branży dość osobliwe.
„Dead Bart” pozostał jedną z tych mitologicznych czarnych plam na mapie popkultury – niedostępny, mroczny i pozostawiający więcej pytań niż odpowiedzi. Kto wie, czy gdzieś w czeluściach archiwów wytwórni nie leży ta przeklęta animacja, czekając na przypadkowego odkrywcę. A jeśli kiedyś ją zobaczysz, uważaj – bo nie każdy zdoła przeżyć spotkanie z tym zaginionym odcinkiem.
